
Polityka transferowa klubu z Katalonii od lat nie budzi zastrzeżeń. Efektów nie trzeba się specjalnie doszukiwać, wystarczy spojrzeć na osiągnięcia zespołu o sile którego stanowią piłkarze sprowadzeni w ostatnich latach. Przychodzą gwiazdy święcące w koszulce Barcy jeszcze jaśniej, nie we wszystkich jednak przypadkach.
Ubiegły sezon był nieudany; atmosfera się popsuła, kluczowi zawodnicy nie grali z powodu pozornych kontuzji w efekcie odszedł Frank Rijkaard. Zajął jego miejsce legendarny zawodnik Barcy, Pep Guardiola, szkoleniowiec niedoświadczony mający jednak olbrzymie pojęcie o futbolu. Do zespołu ściągnięto piłkarzy wyróżniających się w swoich klubach niezaliczanych jednak do gwiazd pokroju światowego. Swoją wartość udowadniają przez cały sezon, grają pięknie dla oka, walcząc o każdy metr boiska, do tego skutecznie.
Każda reguła ma jednak swoje wyjątki, w tej sytuacji takowym jest niestety Aleksandar Hleb. Białorusin przepustkę do futbolu na najwyższym poziomie uzyskał grając w Stuttgarcie. Transfer do Londynu i występy w Arsenalu to dobre posunięcia, zmiana otoczenia na hiszpańskie już nie. Zadowalał w Niemczech, zachwycał w Anglii, a w Hiszpanii… co najmniej zawodzi. Nie tylko nie potrafi wywalczyć miejsca w pierwszej jedenastce. Gdy pojawia się na boisku w poczynania Dumy Katalonii nie wprowadza nic co zasługiwałoby na pochwałę.
Dni Hleba na Camp Nou są policzone, po sezonie ma odejść do Bayernu Monachium, czyli do ligi w której zabłysnął, w której czuje się najlepiej. Może tam uwolniony zostanie z niego drzemiący potencjał…
Tagi:
Arsenal Londyn,
Barcelona,
Bayern Monachium,
fcbarcelona24.pl,
Hleb